Czy Biesiadowo zmieni nazwę? Jest odpowiedź!

pizza-z-Biesiadowa.jpg
Info

Z tego artykuły dowiesz się

  • Co dalej z siecią pizzerii Biesiadowo
  • Jak będzie przebiegać przejęcie sieci Biesiadowo

Biesiadowo nie zmieni nazwy. Marka pozostaje na rynku, a jej franczyzobiorcy będą działać pod dotychczasowym szyldem.

– Nie chcemy dziś robić rewolucji. Biesiadowo zostaje i będzie wspierane jako odrębna marka. Szanujemy dorobek franczyzobiorców oraz relacje, które budowali przez lata w swoich miastach – mówi Wioletta Klimczyk, przedstawicielka Gruby Benek.

Przejęcie, które poruszyło rynek

Informacja o przejęciu została podana do wiadomości publicznej w ubiegłym tygodniu. Spółka Gruby Benek sfinalizowała transakcję obejmującą zorganizowaną część działalności należącą wcześniej do PPHU Wojtex Wojciech Goduński, w tym sieć Biesiadowo.

W branży franczyzowej był to jeden z najgłośniejszych ruchów ostatnich miesięcy. Rynek gastronomiczny wciąż mierzy się z rosnącymi kosztami pracy, energii i surowców. W takich warunkach większe podmioty zyskują przewagę dzięki efektowi skali – łatwiejszym negocjacjom z dostawcami, centralizacji procesów i standaryzacji operacyjnej.

Naturalne było więc pytanie: czy przejęta marka zostanie wchłonięta przez Grubego Benka? Dziś wiadomo, że scenariusz pełnego rebrandingu nie jest brany pod uwagę.

Strategia spółki zakłada równoległy rozwój obu marek. Oznacza to wspólne zaplecze operacyjne i logistyczne, ale zachowanie odrębnej tożsamości brandów.

– Każda marka ma swoją specyfikę i swoją grupę klientów. Nie widzimy potrzeby łączenia ich dziś pod jednym szyldem. Chcemy wzmacniać to, co już działa – podkreśla Wioletta Klimczyk.

To podejście oznacza, że klienci Biesiadowa nie zobaczą zmian w nazwie czy identyfikacji wizualnej lokali. Z perspektywy konsumenta działalność restauracji ma pozostać stabilna i przewidywalna.

Koszt otwarcia pizzerii Gruby Benek minimum 150 tys. zł

Pierwsze spotkania z franczyzobiorcami

W ubiegłym tygodniu odbyło się pierwsze spotkanie z franczyzobiorcami Biesiadowa po finalizacji transakcji. Rozpoczął się etap integracji, który – jak zapowiada spółka – ma przebiegać spokojnie i bez gwałtownych decyzji. – Zaczynamy od rozmów. Chcemy dokładnie poznać potrzeby i problemy nowych partnerów. Każdy lokal ma swoją historię i inne wyzwania, dlatego kluczowe są indywidualne konsultacje – mówi przedstawicielka Grubego Benka.

W planach są kolejne spotkania oraz rozmowy jeden na jeden. Spółka podkreśla, że priorytetem jest szybkie wsparcie franczyzobiorców w codziennej działalności – od kwestii operacyjnych po logistykę.

Integracja sieci to nie tylko komunikaty i strategia wizerunkowa. To również intensywna praca organizacyjna. Zapewnienie ciągłości dostaw produktów do nowych lokali, uporządkowanie procesów i sprawna komunikacja z partnerami to obecnie kluczowe zadania centrali.

– Takie przejęcie wymaga ogromnego zaangażowania całego zespołu. Działamy równolegle na wielu poziomach – operacyjnym, logistycznym i organizacyjnym. Najważniejsze jest dla nas to, aby franczyzobiorcy nie odczuli negatywnie tego procesu – zaznacza Wioletta Klimczyk.

Spółka zapewnia jednocześnie, że intensywny proces integracji nie wpłynie na poziom wsparcia dla dotychczasowych partnerów Grubego Benka.

Info

Najważniejsze wnioski

Na tym etapie jedno jest pewne: mimo przejęcia Biesiadowo nie znika z rynku. Marka będzie funkcjonować pod dotychczasowym szyldem, a Gruby Benek rozwijać dwie sieci równolegle, budując większą strukturę przy zachowaniu odrębności brandów. Jeśli proces przebiegnie zgodnie z zapowiedziami, może to być jeden z ciekawszych przykładów konsolidacji w polskiej gastronomii – bez rebrandingu i bez gwałtownych zmian dla klientów.

Anna-Smolinska.jpg
Autor
Anna Smolińska
dziennikarz