23.05.2017

Biznes po skandynawsku

Lokal Frankie’s zwróci się po 2-3 latach, ale może zacząć na siebie zarabiać już w pierwszym miesiącu. Pod pewnymi warunkami.

Pod logo Frankie’s działają punkty serwujące soki i koktajle owocowe. W zamyśle założycieli lokale miały być miejscami dla osób ceniących zdrową żywność, idealnymi na spotkania z przyjaciółmi i rodziną, jak i na spotkania biznesowe. Koncept pochodzi ze Skandynawii, a swój pierwszy punkt w Polsce uruchomił cztery lata temu we Wrocławiu. Obecnie nad Wisłą działa dziewięć barów Frankie’s w pięciu miastach: we Wrocławiu, Warszawie, Poznaniu, Krakowie i Olsztynie. Pięć z nich to punkty własne, pozostałe należą do franczyzobiorców.
– W tym roku mamy w planach podpisać 10 nowych umów i otworzyć kolejne sześć lokali – zapowiada Martin Hofman Laursen, właściciel Frankie’s.

Soki marki Frankie's Fot. Frankie's

Kwota inwestycji w punkt Frankie’s waha się między 200 tys. a 400 tys. zł. Gdy firma już się rozkręci, można liczyć na obroty w przedziale 600 tys. zł do 1 mln zł rocznie.

Przystępujący do sieci przedsiębiorca może liczyć na pomoc w doborze lokalizacji. Zostanie również gruntownie przeszkolony i wprowadzony w tajniki biznesu Frankie’s.
– Juice Academy to program przygotowany dla nowych franczyzobiorców i pracowników. Trwa on tydzień i odbywa się w różnych lokalizacjach. Ma on na celu przybliżenie konceptu oraz pokazanie jak funkcjonuje Frankie’s. Dzięki temu po otwarciu nowego lokalu franczyzobiorca będzie miał potrzebną wiedzę i umiejętności do prowadzenia lokalu – mówi Martin Hofman Laursen.

Kwota inwestycji w punkt Frankie’s waha się między 200 tys. a 400 tys. zł. Na wysokość inwestycji wpływa wiele czynników, takich jak kaucja, urządzenia, budowa, design, płynność oraz inne wydatki. Moment, w którym biznes zaczyna być rentowny zależy głównie od lokalizacji oraz od sezonu.
– Jeżeli otworzymy lokal w galerii handlowej w grudniu przed świętami, jesteśmy w stanie zarabiać od pierwszego dnia. Jeżeli wybierzemy inną lokalizacje i otworzymy poza sezonem możemy zacząć zarabiać po około trzech miesiącach – tłumaczy franczyzodawca.

Jego zdaniem na pierwsze miesiące franczyzobiorca powinien przygotować ok. 15-50 tys. zł rezerwy finansowej. To zabezpieczenie potrzebne na początkowy okres działalności, w którym koszty zwykle przewyższają przychody. Później, gdy firma już się rozkręci, można liczyć na obroty w przedziale 600 tys. zł do 1 mln zł rocznie.
– Zyski sięgają 10-20 proc. obrotów. Nakłady inwestycyjne zwracają się po ok. 2-3 latach – mówi Martin Hofman Laursen.

By tak się stało, franczyzobiorca powinien jednak prowadzić swój biznes zgodnie z zaleceniami dawcy licencji.
– Uważam, że szczególnie ważne są dwie kwestie, jeżeli chodzi o Frankie’s – wysoka jakość produktów i obsługi klienta oraz tworzenie dobrej atmosfery w lokalu. Zawsze przywiązujemy to tego bardzo dużą wagę – tłumaczy franczyzodawca.