01.09.2012

Sfinks tęskni za zyskiem

Sylwester Cacek kontynuuje zmiany w sieci, ale wciąż dokłada do interesu.

Gastronomicznego Sfinks, który od kliku lat boryka się z problemami finansowymi, czeka jeszcze długa droga do wyjścia choćby na zero. W pierwszym półroczu strata netto grupy przekroczyła 8,1 mln zł i była nieznacznie wyższa niż zanotowana przed rokiem. Restrukturyzacja sieci trwa - mimo siedmiu nowych otwarć, Sphinx musiał zlikwidować dziewięć lokalizacji. Po publikacji wyników finansowych Sylwester Cacek, właściciel spółki, może mieć jednak pewne powody do zadowolenia.

Wnętrze restauracji WOOK.

Sfinks Polska zarządza w Polsce 95 restauracjami marki Sphinx, 8 punktami Chłopskiego Jadła oraz 7 lokalami WOOK (na zdjęciu).

- Patrząc na wyniki finansowe samych sieci wyraźnie widać pozytywne trendy i systematycznie rosnącą efektywność. Tylko w tym półroczu zysk brutto na sprzedaży grupy podwoił się. Biznes restauracyjny, czyli nasz fundament, ma się więc coraz lepiej. Niestety dobre wyniki sieci są tłumione przez obciążenia wynikające z obsługi kredytów bankowych zaciągniętych przed laty. Dlatego też będziemy dążyli do tego, by rozwiązać problem zadłużenia w sposób definitywny i mamy nadzieję, że uda się znaleźć płaszczyznę porozumienia z bankami. Tym bardziej, że korzyści z dalszej poprawy sytuacji i rozwoju grupy są w interesie wszystkich stron – mówi prezes Sfinksa.

Cacek przejął upadającego Sfinksa w 2009 roku i od tamtego czasu wprowadza w firmie kolejne zmiany, by postawić na nogi należące do niej marki Sphinx, Chłopskie Jadło i WOOK. Jak dotąd udało mu się zrestrukturyzować zadłużenie w bankach i uzyskać korzystniejsze warunki spłaty kredytów. Przeprowadził te rewolucje w zakresie franczyzowej części sieci Sfinksa, zamykając nierentowne lokale i oferując nowym partnerom zmienione umowy współpracy.

- Do dziś ściągamy należności od nierzetelnych franczyzobiorców, z którym zakończyliśmy współpracę – przyznaje Cacek.

Według jego szacunków ci spośród biorców licencji, którzy pamiętają jeszcze czasy sprzed „rządów” Cacka, stanowią dziś mniej niż połowę wszystkich partnerów. Dla łódzkiego przedsiębiorcy franczyza ma jednak pozostać motorem rozwoju sieci wszystkich trzech marek. Sam Sphinx liczy już teraz 58 placówek franczyzowych wobec 12 własnych.

- W sieci działa też 40 punktów operatorskich, zarządzanych przez menedżerów wynagradzanych przez nas na podstawie wyników – dodaje Cacek. - Placówki operatorskie powstały w wyniku przekształcenia sposobu zarządzania w restauracjach, które wcześniej należały do biorców licencji.

Ostatnie półrocze w Sfinksie upłynęło pod znakiem wymiany szyldu i wystroju restauracji Chłopskiego Jadła. Koszty odświeżania wizerunku marki pokrył franczyzodawca, co również w pewnym stopniu obciążyło wynik finansowy za pierwsze dwa kwartały.

- Cieszy nas odwrócenie trendu i poprawa sytuacji Chłopskiego Jadła. Ta sieć została relatywnie niedawno objęta szerszymi działaniami pro sprzedażowymi, jako że w pierwszej kolejności nasza uwaga skupiała się na odbudowie siły napędowej grupy, czyli Sphinxa. W tym roku Chłopskie Jadło przeszło szereg zmian – od karty dań, przez odświeżenie wystroju wnętrz, po logo i inne elementy graficzne, uruchomiona też została nowa strona internetowa. Wszystkie te działania zostały ukończone na przełomie półroczy, co oznacza, że ich efekty zaczną się ujawniać dopiero w drugiej połowie roku 2012, wzmacniając dotychczasowe pozytywne trendy – zaznacza Sylwester Cacek.

(gum)