Zyski na rowerze

Pod szyldem Bike Cafe działa obecnie 55 rowerowych kawiarni. Jeżdżą przede wszystkim po Polsce, ale działają też za granicą, w Szwecji, Danii i Finlandii.
– Jest jeszcze kilka miejsc w kraju, gdzie nie mamy franczyzobiorców. To m.in. Bydgoszcz, Opole, Zielona Góra, Olsztyn, Koszalin, Świnoujście, Piła, Gniezno, Białystok. Wciąż poszukujemy też nowych partnerów na Śląsku oraz w mniejszych miastach i miejscowościach, zwłaszcza turystycznych – wylicza Marcin Łojewski, prezes zarządu Bike Cafe. – Oczywiście jesteśmy także otwarci na współpracę z nowymi osobami w miejscach, gdzie już posiadamy nasze punkty.

Rowery są dostępne w trzech wersjach. Standardowa kosztuje 56,9 tys. zł. Mniejszy model – mini Bike Cafe – to wydatek 44,9 tys. zł. Trzecią opcją jest rower elektroniczny, na który trzeba wydać 69,9 tys. zł. Franczyzodawca współpracuje z kilkunastoma funduszami leasingowymi, wystarczy więc mieć 5-10 proc. wkładu własnego, by móc wejść w biznes.
W każdej wersji rowery są wyposażone m.in. w ekspres ciśnieniowy i młynek do kawy, wszelkie akcesoria konieczne do jej zaparzenia i sprzedaży, zasilanie, które pozwala przygotować 800 espresso bez ładowania. Wszystkie mają też Bike Cafe Monitoring System, który ułatwia zarządzanie punktem, pozwala na wgląd w informacje o sprzedaży, na kontrolę pracowników, zlokalizowanie roweru.
– We wszystkich miastach na bieżąco przeprowadzamy reaserch dostępnych atrakcyjnych lokalizacji. Tą bazą dzielimy się z naszymi franczyzobiorcami – dodaje Marcin Łojewski. – Podobną bazę prowadzimy jeśli chodzi o wydarzenia i eventy, na których mogą pojawić się nasze kawiarnie. Te informacje także przekazujemy franczyzobiorcom.
Rowery Bike Cafe mogą stać zarówno w plenerze, jak i w budynkach, np. galeriach handlowych, na dworcach, lotniskach.
– To dobry sposób na prowadzenie biznesu zwłaszcza zimą, która jest najtrudniejszym okresem – mówi franczyzodawca. – Jednak nawet wówczas punkty prowadzone pod dachem lub jeżdżące na eventy są rentowne.
Około 65 proc. franczyzobiorców Bike Cafe prowadzi więcej niż jedną kawiarnię. – Nasz biznes jest bardzo elastyczny. Można go traktować zarówno jako dodatek do stałej pracy, jak i jako główną działalność, stanowiącą podstawowe źródło dochodu – mówi Marcin Łojewski.
Franczyzodawca nie pobiera opłaty wstępnej. Franczyzobiorcy muszą natomiast płacić prowizję w wysokości 0,60 zł netto od każdego sprzedanego espresso. Według wyliczeń licencjodawcy, w zależności od lokalizacji średnie miesięczne przychody punktów wahają się między 25 a 60 tys. zł brutto.