02.12.2015

Ziemniak dobrze nadziany

Właściciel Krakowskiego Kumpiru przygotowuje się do otwarcia pierwszego franczyzowego baru.

Pomysł na oryginalne danie Maksymilian Karwala przywiózł zza granicy.
– Jadłem kumpir w Turcji, w Bułgarii, na południu Hiszpanii. To danie jest też popularne w Niemczech, w Rosji, w Anglii – opowiada właściciel Krakowskiego Kumpiru. – A w Polsce go nie było. Postanowiłem więc zapełnić tę niszę.

Lokal krakowskiego Kumpira w Krakowie Fot. Krakowski Kumpir

Lokale z kumpirem można otwierać w różnej formie: tylko ze sprzedażą na wynos, sprzedaż z okienka połączona z możliwością konsumpcji na miejscu, albo jako klasyczny bar.

Kumpir to ogromny pieczony ziemniak, zawsze z dodatkiem masła czosnkowego i żółtego sera, serwowany z różnymi nadzieniami, np. boczkiem, kurczakiem, pieczarkami, warzywami. Dwa lata temu poznali go krakowianie, bo właśnie tam powstał pierwszy lokal pod szyldem Krakowski Kumpir. Niedawno właściciele postanowili podzielić się swoim pomysłem na biznes z innymi. Za kilka dni w Gliwicach zostanie otwarty pierwszy franczyzowy bar serwujący pieczonego ziemniaka.

Z okienka lub przy stoliku

Lokale z kumpirem można otwierać w różnej formie: tylko ze sprzedażą na wynos, sprzedaż z okienka połączona z możliwością konsumpcji na miejscu, albo jako klasyczny bar.
– Ważne, aby znaleźć lokalizację, która umożliwi pracę przez całą dobę – podkreśla Maksymilian Karwala. – To albo centra miast, albo okolice np. miasteczek studenckich czy rejony restauracyjne, gdzie dużo osób przychodzi coś zjeść.

Kwota inwestycji w biznes wynosi od 60 do 90 tys. zł. Bar można otworzyć już na powierzchni 25 m2. Ważnym elementem wyposażenia jest specjalny piec do pieczenia ziemniaków, wyposażony w tzw. duchówkę, w której ziemniaki jeszcze „dojrzewają” przez jakiś czas.
– Używamy sprzętu konkretnej firmy, ale jeżeli ktoś znajdzie inny, równie dobry, nie będziemy się sprzeciwiać – zapewnia franczyzodawca. – Podobnie, jeśli chodzi o produkty. Można korzystać z lokalnych dostawców, pod warunkiem, że przestrzega się naszych standardów jakości. Główny produkt, czyli właściwy gatunek ziemniaków, dostarczamy natomiast my.

Rynek stoi otworem?

Franczyzobiorca zainteresowany inwestycją w bar Krakowskiego Kumpira musi uiścić 5 tys. zł netto opłaty wstępnej. Miesięczna opłata franczyzowa wynosi 1,5 tys. zł. Franczyzodawca zapewnia trzydniowe szkolenie w swoim lokalu, dla personelu i kadry zarządzającej. W miarę potrzeb kolejne szkolenia będą odbywać się już w trakcie współpracy. Licencjodawca zobowiązuje się do pomocy franczyzobiorcy przy otwarciu baru, zapewnia stałą opiekę swojego przedstawiciela, obsługę marketingową.
– Zwrot z inwestycji następuje już po 4-6 miesiącach, nawet jeśli zatrudnia się po trzech pracowników na każdej zmianie – twierdzi Maksymilian Karwala. – Nasz kumpir jest naprawdę wysokiej jakości, nie korzystamy z półproduktów, wszystko robimy sami, na miejscu. Każda porcja waży przynajmniej kilogram. Najlepiej przekonać się o popularności kumpira, przyjeżdżając do nas do Krakowa. Ten rynek już podbiliśmy, a do zagospodarowania jest jeszcze cała Polska.