13.10.2015

(Nie)zmrożone zyski

Mr Milky chce udowodnić, że lody można sprzedawać przez cały rok. Franczyzobiorcom oferuje różne modele współpracy: lokale stacjonarne, wyspy lodowe, albo przyczepy gastronomiczne.

Spółka Ice Day Cream, działająca od 1988 roku, na początku zajmowała się wyłącznie produkcją i dystrybucją lodów. W 2014 roku postanowiła swoje produkty sprzedawać we własnej sieci franczyzowej, tworząc markę Mr Milky. Dziś w sieci działa jeden punkt własny oraz siedem franczyzowych. Ostatni lokal był otwarty w Radomiu w kwietniu 2015 roku. Firma ma jednak ambitne plany. Docelowo chce liczyć 100 lokali w Polsce oraz kilkadziesiąt za granicą.

Maciej Lipiński z Mr Milky Fot. znojek.eu/copyright by Mr Milky

Pogoda nie zawsze wiąże się ze sprzedażą lodów, pokazuje to choćby przykład Skandynawów. Konsumują najwięcej lodów w Europie, ponad 12 litrów na osobę w ciągu roku, pomimo bardzo surowego klimatu.
Maciej Lipiński, menedżer ds. rozwoju sieci Mr Milky

Nie chcemy być największą siecią w Polsce pod względem liczby lokali. Zamierzamy natomiast mieć punkty w najlepszych lokalizacjach – informuje Maciej Lipiński, menedżer ds. rozwoju sieci Mr Milky. – Do nowych otwarć podchodzimy z dużą ostrożnością, a nasze prognozy zawsze są bardzo konserwatywne. Aby nie kanibalizować sprzedaży w naszych punktach, zawsze udzielamy wyłączności rejonowej.

W następnym sezonie Mr Milky zamierza otworzyć 10 punktów w kraju i dwa zagranicą. Najbliższe otwarcie planowane jest na grudzień w Muskacie, stolicy Omanu (Półwysep Arabski).

Wraz z naszym partnerem biznesowym, który ma duże doświadczenie w działalności biznesowej na tym obszarze, planujemy stworzyć sieć 15 lokali Mr Milky Arabia. Uzyskaliśmy już niezbędne zezwolenia i koncesje, aby działać na tym obszarze – dodaje Maciej Lipiński.

Z wyspy lub przy stoliku

Preferowane lokalizacje to lokale w miastach powyżej 20 tys. mieszkańców. W najbliższym roku franczyzodawca chce się szczególnie skoncentrować na województwach lubelskim, małopolskim i mazowieckim.

Punkty Mr Milky można otwierać w różnych formułach: jako lokale stacjonarne, wyspy lub przyczepy gastronomiczne. Kwota inwestycji dla lokalu to minimum 35 tys. zł Może ona być niższa, jeżeli zdecydujemy się na leasing maszyny do lodów. Na kwotę inwestycji składa się: maszyna – 27 tys. zł, pozostały sprzęt gastronomiczny – 4-6 tys. zł oraz koszty remontu – od 4 tys. zł. W przypadku dużych lokali ze stolikami dla klientów inwestycja może być znacznie droższa i sięgać ok. 80 tys. zł. Natomiast kupno wyspy lodowej do galerii handlowej to 15-30 tys. zł. Z kolei punkt mobilny, czyli przyczepa z pełnym wyposażeniem kosztuje 68 tys. zł.

Franczyzodawca nie pobiera opłaty wstępnej. Miesięczna opłata franczyzowa – która obowiązuje tylko w sezonie letnim – to od 300 do 600 zł, w zależności od wybranego pakietu franczyzowego. Szacunkowy okres zwrotu z inwestycji to jeden sezon lub 12 miesięcy, w zależności od charakteru punktu.

W ramach pakietu franczyzowego biorca otrzymuje m.in. projekt aranżacji lokalu, projekt oraz wykonanie identyfikacji wizualnej oraz szyldów, wsparcie i akcję promocyjną przy otwarciu lokalu, projekt technologiczny dla Sanepidu, pomoc w znalezieniu lokalu, szkolenia (m.in. sprzedażowe i z receptur i przygotowania deserów, bieżące wsparcie sprzedażowe oraz marketingowe (comiesięczne raporty sprzedażowe), stroje pracownicze, materiały marketingowe.

W lokalach o większej powierzchni instalowane są również tablety z aplikacją „Mr Milky entertain”, pozwalającą na chwilę rozrywki, sprawdzenie maila, czy przejrzenie najświeższych wiadomości.

Zerwać z sezonowością

Lody to w Polsce zdecydowanie biznes sezonowy, głównie ze względu na pogodę. Trzeba więc przez kilka miesięcy zarobić na cały rok, albo mieć też alternatywne źródło utrzymania.

To prawda, aczkolwiek na zachodzie Europy, nawet w krajach o chłodniejszym klimacie, sezonowość ma mniejsze znaczenie – zauważa Maciej Lipiński. – Najlepszym dowodem na to, że pogoda nie zawsze wiąże się ze sprzedażą lodów, jest przykład Skandynawów. Konsumują najwięcej lodów w Europie, ponad 12 litrów na osobę w ciągu roku, pomimo bardzo surowego klimatu. My walczymy z sezonowością poprzez rozszerzoną ofertę, m.in. o owoce w czekoladzie, naleśniki na wynos z lodami oraz innymi dodatkami. Wprowadziliśmy też do swojej oferty desery sundae, bardzo popularne w krajach anglosaskich, deser z bananem oraz dodatkami. Sposobem na uniknięcie problemu sezonowości jest też otwieranie większych lokali z miejscami siedzącymi lub punktów w galeriach handlowych.