05.03.2016

Partnerzy w życiu i biznesie

Ona jest bankierem, on alpinistą. Jagoda Łuckiewicz i Łukasz Ostrowski zdecydowali, że czas na życiowe zmiany i postanowili otworzyć franczyzową kawiarnię Organic Coffee & more.

Pod szyldem Organic Coffee & more w Warszawie działają dwie kawiarnie. Za kilka tygodni dołączy do nich trzecia. O tyle ważna, że będzie to pierwszy franczyzowy lokal marki. Poprowadzą go właśnie Jagoda Łuckiewicz i Łukasz Ostrowski.
– Ja z zawodu i wykształcenia jestem bankierem, a od półtora roku zajmuję się wychowaniem syna. Partner jest alpinistą i technikiem oświetlenia – opowiada Jagoda Łuckiewicz. – Ale potrzebowaliśmy w życiu jakiejś zmiany.
Pomyśleli o kawiarni. O miejscu, do którego mogłyby przychodzić młode mamy i bez strachu przed konserwantami zamawiać zdrowe i pożywne jedzenia także dla swoich dzieci.
– Ale nie mieliśmy żadnego doświadczenia w gastronomii. W tej sytuacji otwieranie lokalu na własną rękę byłoby jak strzał w kolano – nie ukrywa Jagoda Łuckiewicz. – Długo się nad tym zastanawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że franczyza jest najlepszym rozwiązaniem. Po pierwsze łatwiej przebić się na rynku pod już funkcjonująca marką. Po drugie ma się wyznaczoną ścieżkę, pokazującą jak stworzyć i prowadzić biznes.

Kawiarnia Organic Coffe & more Fot. Organic Coffee & more

Franczyzodawca Organic Coffee & more chcą, by ich szyld zawisł na lokalach w największych polskich miastach. Inwestycja w kawiarnię to wydatek od 50 do 150 tys. zł.

Zrobili rekonesans, jakie systemy franczyzowe wchodzą w grę. Kryterium oparcia się na ekologicznych produktach zawęziło poszukiwania. Ostatecznie wybór padł na Organic Coffee & more – kawiarnie, które oprócz ciepłych i zimnych napojów serwują też ciasta, tarty, sałatki, kanapki. Jak zapewniają właściciele, używane tu produkty w 99 proc. mają certyfikaty żywności ekologicznej.

Na tropie lokalu

Pierwszą trudnością okazało się znalezienie lokalu. W stolicy trudno o dobrą lokalizację w przystępnej cenie. Po około dwóch miesiącach udało się znaleźć lokal na warszawskim Mokotowie, w osiedlu mieszkalnym, do którego przylega kompleks biurowców. Po analizie rentowności wspólnie z franczyzodawcą doszli do wniosku, że miejsce jest dobre. W pomieszczeniach wcześniej było biuro informatyczne, więc trzeba było je gruntownie przerobić na potrzeby gastronomii.
– Nie znaliśmy przepisów, wymogów, ale franczyzodawca bardzo nam pomógł. Doradził też sprawdzoną ekipę remontową, dostawców wyposażenia – mówi Jagoda Łuckiewicz.
Inwestycja w kawiarnię według szacunków franczyzodawcy powinna mieścić się w przedziale od 50 do 150 tys. zł. Opłata wstępna wynosi 16 tys. zł. W tym zawiera się projekt technologiczny dla lokalu.
– Jeżeli franczyzobiorca sobie tego życzy, przygotujemy też projekt architektoniczny – mówi James Hancock, współwłaściciel Organic Coffee & more. – Możemy wskazać wykonawców i dostawców sprzętu, ale nie ma obowiązku skorzystania z ich usług. Wyjątkiem jest system kasowy i ekspres do kawy, które muszą pochodzić ze wskazanego przez nas źródła.
Franczyzobiorcy mają też obowiązek zaopatrywania się u konkretnych dostawców w kluczowe produkty, jak kawa, ciasta, pieczywo. Resztę, np. owoce czy warzywa, mogą kupować we własnych źródłach – ale koniecznie musi to być żywność z certyfikatem ekologicznym.

Otwarcie za pasem

Kawiarnia na Mokotowie ruszy za kilka tygodni. Będzie przygotowana na przyjęcie zarówno pracowników korporacji, jak i rodzin (dla dzieci przewidziano kącik zabaw i miejsce na przewijak).
– Chcemy pracować we dwójkę, bez zatrudniania nikogo, bo to zmniejszy koszty – mówi Jagoda Łuckiewicz. – Oczywiście jesteśmy realistami i mamy zabezpieczenie finansowe na pierwsze miesiące działalności. Ale wierzymy w potencjał tego miejsca. Na lokalnych forach już pojawiają się informacje o nadchodzącym otwarciu.

Moda na ekologiczne żywienie kiełkuje w Polsce od kilku lat. – Uważam, że eko-boom jest dopiero przed nami. A nasz format daje większe możliwości niż np. lokale wegańskie czy z posiłkami bezglutenowymi. Bo my, na bazie zdrowej żywności, możemy przygotować i takie, i takie menu, a do tego jeszcze posiłki tradycyjne, mięsne – podkreśla James Hancock.