06.02.2013

Al Capone wiecznie żywy

Johni Beconi American Pizza bierze na celownik Warszawę i Śląsk. Tylko czy jest jeszcze miejsce na kolejną sieciową pizzerię?

Pierwsza pizzeria Johni Beconi została otwarta w 2008 roku w Zamościu. Koncept w stylu casual dining (typ lokalu plasującego się między fast foodem a elegancką restauracją), wystrój nawiązujący do amerykańskiego stylu i logotyp z wizerunkiem jegomościa przypominającego Ala Capone – taką ideę na swoją restaurację miał twórca marki. Pomysł chwycił, a z czasem klienci zaczęli dopytywać, czy jest szansa, by powielić go na licencji. To skłoniło założyciela Johni Beconi do opracowania systemu franczyzowego. Lokal w Zamościu ma służyć za wzorzec dla przyszłych partnerów.

Wnętrze restauracji Johni Beconi American Pizza

Inwestycja we własną pizzerię spod znaku Johni Beconi to koszt ok. 80 tys. zł.

- Na rynku działa wiele pizzerii, które mają tylko jeden punkt własny, albo jeden działający na licencji franczyzowej – tłumaczy decyzję Michał Malec, franczyzodawca systemu. - Zasadą prowadzenia biznesu w gastronomii jest skrupulatne i konsekwentne doglądanie oraz kontrolowanie lokalu. Nie da się utrzymać dobrej jakości na odległość. Trzeba cały czas mieć styczność z lokalem i zatrudnionym personelem. Dlatego właśnie, by nie stracić na jakości oraz wypracowanym przez nas know-how, zdecydowaliśmy się przekazać naszą wiedzę i doświadczenie przyszłym biorcom licencji.

Pionierski lokal franczyzowy uruchomiono w 2011 roku w Koninie, a kolejne otwarcia są zdaniem franczyzodawcy kwestią czasu.
- Prowadzimy zaawansowane rozmowy z kilkoma przyszłymi franczyzobiorcami. Miejmy nadzieje, że już niebawem będziemy mogli odwiedzić restaurację Johni Beconi w Warszawie i na Śląsku - mówi Malec.

Potencjalny franczyzobiorca sieci nie musi mieć wcześniejszego doświadczenia w gastronomii - na starcie współpracy czeka go kompleksowe szkolenie. Wymagana jest natomiast determinacja do pracy, a także określony wkład finansowy. Inwestycja we własną pizzerię spod znaku Johni Beconi sięga kwoty ok. 80 tys. zł. - Realny okres zwrotu inwestycji powinien wynosić maksymalnie dwa lata – przewiduje Michał Malec.

Franczyzodawca Johni Beconi nie obawia się gorszej koniunktury w branży gastronomicznej. Jego zdaniem na spadki obrotów narażone są głównie lokale typu premium, wyróżniające się droższą ofertą i wyższym standardem usług.

- Obiad w takiej restauracji to co najmniej wydatek 35 zł na osobę, czyli rodzina czteroosobowa musi wydać min. 140 zł. Przykładowa pizza w Johni Beconi o rozmiarze 45 cm to średni koszt 28 zł, zatem zostaje nam w kieszeni dużo więcej pieniędzy – kalkuluje Malec. - Społeczeństwo jest oszczędne, konsumenci zaczynają liczyć się z każdą wydaną złotówkę.

(gum)