17.09.2014

Przezorny zawsze ubezpieczony

Jarosław Luty przez blisko rok przyglądał się rynkowi, nim kupił licencję franczyzową Carte d’Or Cafe.

Punkt Carte d’Or Cafe w sosnowieckiej galerii Plejada działa od września 2013 roku. Uruchomienie lodziarnio-kawiarni pochłonęło ponad 200 tys. zł, ale inwestycja już prawie się zwróciła. Gdzie tkwi sekret? Jej właściciel, Jarosław Luty, zdradza, że nim wybrał franczyzę dla siebie, przez blisko rok analizował rynek, franczyzodawców i lokalizacje.
- Obserwowałem punkty gastronomiczne i food courty w galeriach handlowych, sprawdzałem oferty franczyzowe. A zanim zdecydowałem się na zakup licencji w Carte d’Or Cafe, uważnie przyjrzałem się ofercie i jakości obsługi, a także zasięgnąłem opinii u jednego z franczyzobiorców działających w sieci – wylicza przedsiębiorca.

Punkt Carte d'Or Cafe w galerii Plejada w Sosnowcu. Fot. Jarosław Luty

Carte d’Or Cafe liczy blisko 30 lodziarnio-kawiarni. Franczyzodawca marki pojawi się na Targach Franczyza 2014, które odbędą się w dniach 16-18 października 2014 roku.

Słowem  wykonał wszystkie kroki, jakie powinna poczynić osoba rozważająca otwarcie własnego biznesu pod cudzym szyldem. 
- Wcześniej nie miałem żadnego związku z branżą gastronomiczną, toteż zależało mi, by franczyzodawca dysponował odpowiednim doświadczeniem i silną marką. Carte d’Or zagwarantowało mi obie rzeczy – opowiada Luty.

To właśnie franczyzodawca zaproponował mu lokal w galerii Plejada. Pomógł też w negocjacjach z operatorem centrum handlowego. Mimo wsparcia ze strony centrali, Jarosław Luty przygotował swój własny biznes plan.
- Sprawdziłem, ile muszę przeznaczyć wyposażenie punktu, meble i sprzęt. Kwota zmieściła się w przedziale, jaki prognozował franczyzodawca – mówi Luty.

Jego lokal ma 120 m2 powierzchni. Już po pierwszym miesiącu zaczął zarabiać na bieżące koszty. W szczycie sezonu pracuje w nim nawet 10 osób. Właściciel cały czas nadzoruje biznes, zdarza mu się samemu stanąć za kasą. - Zawsze doglądam swoich inwestycji - podkreśla.

I ma wyniki. Choć nie ukrywa, że biznes posiada piętę achillesową w postaci sezonowości. W Polsce wciąż nie jest popularne jedzenie lodów przez cały rok. Sezon zaczyna się w marcu, kończy w październiku. W pozostałych miesiącach obroty są niższe, ale nie na tyle, by firma traciła rentowność. Najlepszym dowodem jest fakt, że przedsiębiorca już szykuje kolejne otwarcie – tym razem w bytomskiej Agorze.
- Postanowiłem rozwijać swój biznes z marką Carte d’Or Cafe. Wiążę z nią swoją biznesową przyszłość – deklaruje.
(gum)