Sukces starannie zaprojektowany

Viola Piekut
Viola Piekut / "Swoją ostatnią kolekcję zadedykowałam kobietom, bo to niewątpliwie one są moją największą inspiracją i motywacją do działania. Wiele z moich projektów powstało też pod wpływem kontaktu z przyrodą. Przyjechało ze mną w głowie z dalekich podróży".
Poniedziałek
01.07.2019
– Od początku istnienia firmy wychodziłam z założenia, że ja to moje projekty, dlatego zawsze sama odbieram i akceptuję każde zamówienie – mówi Viola Piekut, projektantka mody.
 

Podobno gdyby nie wyszła pani za mąż, to być może nigdy nie zostałaby projektantką mody.
(Śmiech). O tyle w tym prawdy, że gdy szukałam sukni na swój ślub, przeżyłam spore rozczarowanie. To wtedy uświadomiłam sobie, co należałoby zmienić w branży ślubnej. Mam tu na myśli zarówno propozycje projektów, które ma do wyboru przyszła panna młoda, poziom obsługi, jak i salon, w którym następuje spotkanie z klientem. Pojawił się bodziec, chwile później wizja, która stała się początkiem mojej przygody z modą. Choć tak naprawdę pasja do mody była we mnie od urodzenia... Pamiętam doskonale wszystkie własnoręcznie wykonane projekty. Moja szafa w liceum była wypełniona jedynie ubraniami własnego projektu. Nawet gdy kupiłam klasyczne dżinsy, tego samego dnia trafiały pod maszynę i nabierały nowego, bardziej wyrazistego charakteru. Lubiłam to i tak zostało do dziś!

Który projekt spowodował, że pani kariera nabrała rozpędu?
To bardzo trudne. Powiedzmy, że była to suknia ślubna prezenterki Agnieszki Hyży.

A kim była pierwsza znana osoba, której zaczęła pani projektować ubrania.
Pierwszą osobą, z którą zaczęłam współpracę, była Joanna Jabłczyńska. Jej delikatna uroda bardzo współgrała z moimi projektami. Właśnie dlatego zaprosiłam Asię do udziału w kampanii, która miała miejsce w szczególnym dla mnie miejscu – w Paryżu. Do teraz mam ogromny sentyment do zdjęć, które tam wykonaliśmy.

Dla artysty sprawy przyziemne zazwyczaj są trudne. Potrafiła pani zdobywać sponsorów czy kontrolować finanse?
Aby nic nie zakłócało mojej artystycznej natury i życia pracowni, tymi „przyziemnymi” sprawami zajmuje się mój mąż. Mamy z Igorem jasny podział obowiązków. On jest typowym biznesmenem, który dba o firmę. To dzięki jego sprawnemu zarządzaniu ja mogę zająć się jej kreatywną stroną. Na wielu etapach współpracy podejmujemy decyzje razem. Natomiast po wyjściu z pracowni w pełni poświęcamy się naszemu życiu rodzinnemu. Zawsze mamy te same priorytety.

Kto wywarł największy wpływ na pani pracę?
Ponoć urodziłam się z predyspozycjami do tego, co robię, zatem największą zasługę mają tu geny. Mówiąc zupełnie serio, to, kim jestem i jaka jestem zawdzięczam swoim cudownym rodzicom i to ich chciałabym tutaj wyróżnić. Mój tata to złota rączka. Myślę, że zdolności manualne i ogromną wrażliwość odziedziczyłam właśnie po nim. Mama z kolei to perfekcyjna organizatorka, która w znakomity sposób dba o wszystkie sfery życia. Do teraz potrafi zadbać o to, bym oddając się pracy, miała przy sobie choć jeden ciepły posiłek. Chyba odziedziczyłam po nich wszystko to, co najlepsze. Jestem im bardzo wdzięczna.

Jak budowała pani swój wizerunek?
Od początku istnienia firmy wychodziłam z założenia, że ja to moje projekty, dlatego zawsze sama odbieram i akceptuję każde zrealizowane zamówienie. Jakość broni się sama, nie odwrotnie. Na uznanie najzwyczajniej w świecie pracuje się długie lata, właściwie robi się to nieustannie. To chyba najbardziej sprawdzony sposób. Często spotykam się z pytaniem, co poradziłabym młodym projektantom, czy znam uniwersalny przepis na sukces... Takiego nie ma, wszystko to wytrwałość, obrany cel i ciężka, często wręcz tytaniczna praca.

Znane polskie gwiazdy chętnie pojawiają się na medialnych eventach w kreacjach zaprojektowanych przez panią. To z pewnością podbija cenę pani projektów. Dużo trzeba zapłacić za suknię?
To pytanie uświadamia mi, jak błędne funkcjonują wyobrażenia. Muszę zdecydowanie zaprzeczyć, bo oferta moich atelier nie ma zaporowego cennika. Dla przykładu powiem, że ceny sukni ślubnych zaczynają się już od około 3,5 tys. zł. Odstępstwem cenowym są oczywiście projekty realizowane na specjalne zamówienie klientki. W nich bardzo często spełniamy najbardziej wyrafinowane marzenia, sięgamy po tkaniny sprowadzane z najdalszych zakątków świata czy zdobimy niezliczoną ilością kamieni szlachetnych. W tym przypadku cena może osiągać pułap nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Rozmawiała Maryla Pałasz

Fragment wywiadu opublikowanego w nr. 6-2019 miesięcznika "FRANCHISING".