Danie dla łasucha / Flagowym produktem Biesiadowa jest pizza gigant o średnicy 57 cm, która jest serwowana we wszystkich pizzeriach sieci.
Środa
07.11.2018
Franczyzobiorcy Biesiadowa zainwestowali w branżę, której zupełnie nie znali. Poszło im tak dobrze, że już od siedmiu lat karmią mieszkańców Skarżyska-Kamiennej swoją pizzą.
 

Krzysztof Tkacz i Dariusz Nyga od 2011 roku prowadzą w Skarżysku-Kamiennej pizzerię Biesiadowo. Gdy zaczynali, nie mieli żadnego doświadczenia w gastronomii. – Obaj prowadziliśmy własne firmy transportowe – opowiada Krzysztof Tkacz. – W pewnej chwili pomyśleliśmy, że fajnie byłoby zainwestować też w inną branżę, by mieć dodatkowe źródło dochodów. 

Wybór padł na gastronomię. Wtedy – zresztą dziś także – triumfy na polskim rynku święciła pizza. Panowie postanowili więc otworzyć pizzerię. Ale konkurencja w tym segmencie była już wtedy spora. Mieli więc świadomość, że nie będzie im łatwo się przebić – zwłaszcza jako gastronomicznym amatorom. – A w takiej sytuacji albo musisz się zwrócić o wsparcie do kogoś, kto zna się na danej branży, albo być gotowym na to, że twój biznes długo nie pociągnie – uważa Krzysztof Tkacz.

Zaczęli więc poszukiwania franczyzodawcy i – jak mówią – w oko wpadło im Biesiadowo, które w tamtym okresie miało już franczyzowe doświadczenie. – Poczytaliśmy o sieci. Wiedzieliśmy, że prężnie się rozwija, że ma już kilkadziesiąt lokali. W Kielcach, gdzie mieszkamy, spróbowaliśmy ich pizzy i stwierdziliśmy, że to jest biznes, w który warto zainwestować – opowiadają.

Ale w Kielcach Biesiadowo już było. A oprócz niego wiele innych pizzerii. – Poza tym w tamtym czasie ciężko było znaleźć w tym mieście atrakcyjny lokal, a ceny najmu były bardzo wysokie – wspomina Krzysztof Tkacz.
Zdecydowali więc, że spróbują szczęścia poza Kielcami. Zaczęli rozglądać się po okolicznych miasteczkach. W końcu odpowiedni lokal znaleźli w Skarżysku-Kamiennej.

Pędzle w dłoń

Przygotowania do uruchomienia skarżyskiej pizzerii trwały pół roku. – Długo, ale dlatego, że postanowiliśmy wszystko robić sami – podkreśla Krzysztof Tkacz. – Oczywiście, przy robieniu instalacji hydraulicznych czy elektrycznych korzystaliśmy z pomocy fachowców, ale sami kładliśmy płytki, malowaliśmy ściany i robiliśmy wiele innych rzeczy.

A pracy było sporo. W lokalu wcześniej mieścił się sklep, więc nie był przystosowany do potrzeb gastronomii. Franczyzobiorcy, oprócz półrocznego wysiłku, zainwestowali w niego ok. 100 tys. zł. Zgodnie z obowiązującą w sieci stylistyką, jest zaaranżowany w stylu góralskiej chaty. Ma 97 m2 powierzchni i pomieści 34 gości. – Największym wydatkiem było wyposażenie lokalu w sprzęt gastronomiczny – ocenia Krzysztof Tkacz. – Także wydatki na wentylację były duże.

Oczywiście, zanim otworzyli lokal dla gości, pojechali na szkolenie do franczyzodawcy. Jak mówią, najbardziej interesował ich proces przygotowywania menu, bo była to dla nich całkowita nowość. – W szkoleniach wzięła też udział nasza cała załoga, którą w tamtym momencie mieliśmy już skompletowaną – mówi Krzysztof Tkacz. – Kilka lat temu łatwiej było o dobrych pracowników.

Otwarcie pizzerii zaplanowano na luty. Dla gastronomii zima to nie jest najlepszy czas, ale franczyzobiorcy Biesiadowa postanowili wesprzeć się akcją promocyjną. Mieszkańcy dowiedzieli się o nowej pizzerii z ulotek, rozdawanych na ulicach Skarżyska. Poza tym w mniejszym mieście szybciej działa też poczta pantoflowa. A otwarcie nowego lokalu jest samo w sobie wydarzeniem. – Już od samego początku nie musieliśmy dokładać do funkcjonowania lokalu – podkreśla Krzysztof Tkacz. – Od pierwszych miesięcy pizzeria zarabiała na koszty stałe.

Poznać lokalny rynek

W każdy poniedziałek obaj wspólnicy przyjeżdżają do pizzerii, by m.in. razem zająć się złożeniem cotygodniowego, dużego zamówienia na produkty. Realizują je w hurtowni należącej do franczyzodawcy, czyli firmy Wojtex. W poniedziałki starają się też załatwiać inne najważniejsze dla funkcjonowania lokalu sprawy. – Pozostałymi rzeczami dzielimy się na bieżąco – mówi Krzysztof Tkacz. – Jesteśmy w stałym kontakcie, ten z nas, który akurat ma czas, jedzie do lokalu. Zatrudniliśmy też kierowniczkę, która czuwa nad bieżącym funkcjonowaniem pizzerii. Poza tym założyliśmy monitoring, na komputerach mamy podgląd na to, co się dzieje w lokalu. Możemy nim zarządzać nawet zdalnie. To dla nas ważne, bo prowadzimy też przecież obaj inne firmy.

Skarżysko ma oficjalnie około 50 tys. mieszkańców. Ale, jak przez ostatnie lata zdążyli zauważyć franczyzobiorcy Biesiadowa, wielu z nich wyjechało do pracy „w Polskę” albo za granicę. – Dlatego prowadzenie biznesu w takim miasteczku różni się od prowadzenia działalności w dużym mieście – podkreśla Krzysztof Tkacz. – Franczyzobiorcy z większych miast ostrzegali nas np. przed tym, że latem interesy będą szły gorzej. U nich dzieje się tak chociażby z powodu wyjazdu studentów. Tymczasem w Skarżysku jest odwrotnie. Latem mieliśmy bardzo dobre obroty, bo wielu mieszkańców, na co dzień pracujących za granicą, przyjechało na urlop do rodziny. A już od września obroty nieco spadły. Każde miejsce ma swoją lokalną specyfikę i trzeba to brać pod uwagę przy planowaniu biznesu.

Do skarżyskiego Biesiadowa przychodzą klienci w różnym wieku: i rodziny z dziećmi, i młodzież na towarzyskie spotkania, i osoby starsze. – Mamy stałych klientów, np. starsze małżeństwa, które zaglądają do nas regularnie, raz na tydzień czy raz na dwa tygodnie – opowiada Krzysztof Tkacz. – Personel ich rozpoznaje i widząc takich gości w progu, od razu wstawia wodę na herbatę i zaczyna przygotowywać ich ulubioną pizzę. Dla klientów to ważne, bo dzięki temu wiedzą, że nie są dla nas anonimowi.

Skarżysko, choć niewielkie, ma kilka pizzerii, sieciowych i lokalnych, niezrzeszonych. Trzeba więc dbać o to, by się wyróżnić. – Konkurujemy jakością – podkreśla franczyzobiorca Biesiadowa. – Oczywiście, można znaleźć tańszą pizzę niż nasza. Ale trzeba wiedzieć, że korzystanie z tańszych składników odbije się nie tylko na cenie produktu, ale też na jego jakości.

Przez te kilka lat Biesiadowo wpisało się już trwale w krajobraz Skarżyska-Kamiennej. I choć, jak to zwykle w gastronomii, bywają lepsze i słabsze okresy, to franczyzobiorcy mogą być zadowoleni ze swojego wyboru.
 


Sukces z pomocą franczyzodawcy / Krzysztof Tkacz i Dariusz Nyga od 2011 roku prowadzą w Skarżysku-Kamiennej pizzerię Biesiadowo. Gdy zaczynali, nie mieli żadnego doświadczenia w gastronomii.