Interes z myślą o młodych mamach

Wsparcie jest ważne / Kibicowałam Michałowi w tworzeniu Teatru 6. piętro. To była ciężka praca, często do późnych godzin nocnych. Na pewno nauczyła mnie wytrwałości i wiary w sens tworzenia czegoś, co się kocha, w co się wierzy – i czego na rynku brakuje.
Piątek
13.11.2020
– Zakładając firmę chciałam uniknąć określeń typu „biznes żony znanego męża” – mówi Aleksandra Żebrowska, właścicielka marki Francis & Henry.
 

Od czterech lat prowadzi pani własną markę odzieżową Francis & Henry. Dlaczego postawiła pani na odzież dla młodych mam?
Motywacją do stworzenia marki była chęć wspierania innych kobiet. W wieku 23 lat urodziłam pierwsze dziecko. Miałam poczucie, że bycie mamą oddziela mnie od bycia sobą – kobietą. Teraz wiem, że to częsty problem wśród wielu młodych matek. Po porodzie z dnia na dzień zmienia się nasze ciało i większość ubrań źle na nas wygląda. Dodatkowo brutalnie zmienia się nasz tryb życia. Rzeczy, w których można chodzić 24 godziny na dobę, są zbawienne. Chciałam stworzyć ubrania, które będą wygodne, będą pełnić funkcję piżamy do karmienia, ale nie wyglądać jak piżama. Zależało mi na tym, aby kobieta, która otrzymuje zestaw Francis & Henry, miała poczucie, że to jest coś, co zostało zaprojektowane specjalnie dla niej.

Wraz z mężem Michałem Żebrowskim założyła pani Teatr 6. Piętro. Czy doświadczenie przy tworzeniu teatru pomogło pani w stworzeniu własnej marki?
Teatr 6. Piętro był założony przez Michała i jego wspólnika – Eugeniusza Korina. Zespół teatru był dużo mniejszy niż teraz, więc rodzinnie zajmowaliśmy się wszystkim po trochu – od projektowania ulotek po drukowanie ich, cyzelowanie umów, negocjowanie współpracy z patronami medialnymi czy partnerami biznesowymi. Naturalnie kibicowałam Michałowi, ponieważ dane mi było poznać jego niekłamaną pasję i poświęcenie dla teatru. To była ciężka praca, często do późnych godzin nocnych. Na pewno nauczyła mnie wytrwałości i wiary w sens tworzenia czegoś, co się kocha, w co się wierzy – i czego na rynku brakuje. Ale proces samodzielnego tworzenia własnej marki odzieżowej wyglądał zupełnie inaczej. 

Jak wyglądały początki działalności pani firmy?
Przez pierwsze miesiące funkcjonowania firmy moim gabinetem była nasza sypialnia. Bardzo dobrze pamiętam pierwsze zamówienie – nie mogłam się doczekać, aż dzieci zasną, żeby móc spakować komplet ubrań do porodu „Mama Bundle” dla klientki z Australii. Złożyłam nasze wymarzone i idealnie dopracowane pudełko, bielutką pachnącą bibułę i zabrałam się do pakowania luksusowego zestawu – rozkładając wszystko na desce do prasowania. 

Kto stoi za projektami odzieży? 
Pomysł na to, jak poszczególne rzeczy mają wyglądać, powstał w oparciu o to, czego mi osobiście brakowało przy obu ciążach i porodach. Miałam w głowie kolory, kroje, materiały i pomysł na to, jak ma funkcjonować koszula do karmienia: bez guzików, zatrzasków, suwaków, która jednocześnie ułatwia karmienie piersią, szczególnie w nocy. Bardzo lubię rysować, dlatego zaprojektowałam swoje logo i narysowałam projekty ubrań – natomiast nie znam się na samej konstrukcji. W dopracowaniu kroju, który był długo testowany i modyfikowany, pomogła mi śp. Teresa Seda, która notabene kilka lat wcześniej szyła też moją suknię ślubną.

Zanim w Polsce usłyszeliśmy o Francis & Henry, zdążyła już pani zdobyć rynek zagraniczny. 
Zakładając Francis & Henry, chciałam uniknąć określeń typu „biznes żony znanego męża”. Sama zawsze z pewną rezerwą patrzę na produkty promowane przez osoby o znanym nazwisku. Michał to doskonale rozumiał. Mimo że od początku bardzo mnie wspierał na każdym etapie tego projektu, cieszyłam się, że mogę go zrealizować sama, bo liczyłam na to, że zrobię coś, co zostanie obiektywnie ocenione i z czego będziemy mogli być dumni. Włożyłam w stworzenie marki dużo czasu, pracy i serca. Dzięki mediom społecznościowym udało mi się wypromować ją z daleka od polskiego show-biznesu, bazując wyłącznie na jakości i funkcjonalności produktów. To daje poczucie spełnienia zawodowego i prawdziwej satysfakcji. 

Jak badała pani rynek zagraniczny?
Kiedy w 2016 roku oficjalnie ruszył sklep internetowy, działałam w 100 proc. w oparciu o własną intuicję i research, który bazował na analizie trendów zakupowych panujących wtedy w social mediach. Dzisiaj dostępne są takie narzędzia, jak Google Market Finder, które znacznie ułatwiają badania rynków zagranicznych (jak i rodzimych), i dzięki którym planowanie ekspansji staje się mniej intuicyjne, a co za tym idzie – często dużo bardziej sprawne i skuteczne.

Na rynku jest dużo firm, które oferują podobny asortyment dla mam. Nie obawiała się pani konkurencji?
Moja marka powstała przede wszystkim dlatego, że na rynku w ogóle nie było takiego asortymentu dla mam, jaki ja zamierzałam stworzyć. Jako mama miałam dość ciuchów, które nie tylko były niewygodne do karmienia, ale dodatkowo – miały służyć kobietom zajmującym się noworodkami – były upstrzone różowymi słonikami albo niebieskimi motylkami; nie wspominając już o krojach ubrań ciążowych, które często pozostawiają wiele do życzenia. Konkurencja pojawiła się dopiero później, co tylko świadczy o tym, że jest ogromne zapotrzebowanie na odzież, która niezależnie od tego, czy jest przeznaczona dla ciężarnych, czy matek karmiących – odpowiada stylem nam, kobietom. To, czym marka Francis & Henry wyróżniała się od samego początku, to proste, wygodne, ale bardzo kobiece kroje, w kolorach, które kocham – niestety, głównie szarościach (śmiech). Dodatkowo, nasze opakowania naprawdę sprawiają mamom radość i powodują, że kobieta szykująca się do porodu czuje, że to ona jest najważniejsza i wymaga największej uwagi w tym okresie. 

Co znajduje się w asortymencie marki? 
Największą popularnością cieszy się, oczywiście, nasza koszula do karmienia. Jej krój jest skrupulatnie opracowany, testowany i przemyślany tak, by dobrze wyglądała w nim każda kobieta – niezależnie od rozmiaru. Koszule idealnie sprawdzają się w czasie pobytu w szpitalu, jak również w trakcie całej ciąży i długo po porodzie. Są głównym produktem wszystkich naszych zestawów prezentowych.
Jak pani promuje swoją markę?
Od początku skupiłam się na współpracy z innymi mamami z całego świata, prowadzącymi blogi i konta w social mediach. Jako doświadczone mamy, są one najlepszym punktem odniesienia dla przyszłych mam. Wiedzą, co naprawdę się przydaje w okresie ciąży, porodu i połogu, więc nasze zestawy w naturalny sposób znajdowały się na ich listach must-have produktów dla młodych mam. 

W jaki sposób godzi pani pracę z byciem mamą?
To bardzo ciekawe, że podobnego pytania nigdy nie zadaje się mężczyznom, którzy godzą pracę z byciem tatą. Jestem mamą, żoną, siostrą, córką, wnuczką, szefową, magazynierem i kierowcą – jak wiele innych mam, nie mam na nic czasu. Bardzo lubię ten moment, kiedy wieczorem leżymy z dziećmi w łóżku i rozmawiamy o tym, co się wydarzyło i za co jesteśmy wdzięczni. Jednocześnie, są takie dni, kiedy nie mogę się doczekać, aż wreszcie zasną i dadzą nam spokój (śmiech).

Wywiad został opublikowany w numerze 3-2020 miesięcznika "Własny Biznes FRANCHISING".


Bez udziału show-biznesu / Dzięki mediom społecznościowym udało mi się wypromować mój biznes z daleka od polskiego show-biznesu, bazując wyłącznie na jakości i funkcjonalności produktów.