Wrotki w filmach / Wrotki skonstruował Belg, Jean-Joseph Merlin w 1760 roku, natomiast pierwsza, publiczna wrotkarnia została otwarta 1867 roku. Swoją największą popularność wrotki zyskały w tzw. epoce disco, w latach 80.-90., wtedy też Hollywood, chętnie wykorzystywał jazdę na wrotkach w wielu kultowych filmach.
Czwartek
13.08.2020
Wrotkarni jest w Polsce niewiele, choć cieszą się coraz większą popularnością szczególnie wśród rodzin z dziećmi. Nisza jest do zagospodarowania głównie w mniejszych miastach.
 

Moda na jazdę na wrotkach pod dachem przy dyskotekowej muzyce przyszła do nas z USA (kolebki tzw. roller disco) i zadomowiła się na dobre. Wrotki łączą dobrą zabawę ze sportem. Nie wymagają zbyt dużej sprawności fizycznej, nic więc dziwnego, że bogata oferta wrotkarni, gdzie dodatkowo jazdę można połączyć z tańcem lub spotkaniem z przyjaciółmi przy dobrej kawie, spotyka się z coraz większym zainteresowaniem klientów. Choć co rok powstają kolejne wrotkarnie w całej Polsce, jest jeszcze sporo miejsca na rynku i możliwości, aby zapełnić lukę szczególnie w mniejszych miastach. Otwarcie wrotkarni nie jest obostrzone ścisłymi przepisami, tym łatwiej, bez konieczności zdobywania niezbędnych dokumentów i pozwoleń, rozpocząć działalność w tym biznesie. Co jest więc niezbędne? Muszą być spełnione wszystkie warunki bezpieczeństwa (przede wszystkim zabezpieczone bandy na bokach oraz przykręcone barierki), a także podpisana zgoda od sanepidu, jeśli planujemy serwować jedzenie. Jak w każdym biznesie, także wrotkarnia powinna ofertą przyciągać klienta: sukces szybciej odnoszą te miejsca, które zaskakują wnętrzem i pomysłami. Mogą to być skomplikowane tory przeszkód lub np. wyjątkowa, kolorowa hala stylizowana na dyskotekę ze specjalnymi światłami, gdzie na wydzielonym miejscu zachęca do tańca didżej, zwykle grający muzykę lat 80. i 90. (to okres największego boomu na wrotki w Ameryce).

Bilety to za mało

Z powodzeniem na rynku działają zarówno mniejsze wrotkarnie  (ok. 200 m2), jak i większe (powyżej 400 m2). We wrotkowisko można zainwestować 300 tys. zł, ale też równie dobrze ponad milion. Zyski nie przychodzą szybko i łatwo. Najtrudniejszym wyzwaniem przy otwarciu wrotkowiska jest znalezienie odpowiedniego miejsca. Budowa hali od podstaw jest ogromnym przedsięwzięciem finansowym, dodatkowo powstaje przy tym problem znalezienia pod zakup odpowiedniej działki inwestycyjnej. Pozostaje więc szukanie hali pod wynajem, gdzie sporym wydatkiem jest zaadaptowanie budynku pod wrotkowisko. Im większe miasto (powyżej 50 tys. mieszkańców), w którym na ono powstać, tym lepiej. Lokalizacja w samym mieście schodzi na drugi plan, choć lokal w centrum, gdzie kłopoty z zaparkowaniem samochodu są niemal gwarantowane, zdecydowanie jest gorszym pomysłem, ponieważ nie mamy co wówczas liczyć na klientów zamiejscowych. Koszt wynajęcia lokalu na obrzeżach miasta ma konkretny atut – zdecydowanie niższy czynsz.

– Większość wrotkarni nie utrzymuje się wyłącznie ze sprzedaży biletów. Wówczas trudno byłoby o rentowność biznesu. Dlatego otworzyliśmy kawiarnię, gdzie mamy mogą napić się dobrej kawy i ze sobą porozmawiać, podczas gdy dzieci jeżdżą na wrotkach pod okiem instruktora. Zrobiliśmy rekonesans wśród istniejących wrotkarni. Większość z nich organizuje imprezy urodzinowe i imieninowe, wieczory panieńskie i kawalerskie, firmowe imprezy integracyjne. My też mamy to wszystko w ofercie. Bez odpowiednio dużych pomieszczeń i zaplecza kuchennego nie byłoby to możliwe, dlatego zwracaliśmy uwagę na powierzchnię przy wynajmowaniu obiektu – mówi Agnieszka Nowak-Maliszewska, właścicielka DiscoWrotek w Kielcach.

Duży obiekt pod wrotkarnię warto wykorzystać w każdym centymetrze, aby nie płacić za wynajmowanie powietrza (cena wynajmu średnio zaczyna się od ponad 10 tys. zł miesięcznie).

Tego samego zdania jest Paweł Krzystyniak, właściciel Roller & Dance z Wadowic. – Nasza sala ma 434 m2, a cała powierzchnia parku to 1100 m2. Hala jest więc spora. Mamy 130 miejsc siedzących, świetne nagłośnienie i profesjonalne oświetlenie. Ciężko pracowaliśmy na to, aby stworzyć w naszym klubie atmosferę idealną zarówno do zabawy, jak i nauki jazdy na wrotkach. Wiemy, że klienci nas chwalą. Jednak bez imprez tematycznych trudno byłoby nam przeżyć ze sprzedaży samych biletów i wypożyczalni sprzętu – podkreśla Paweł Krzystyniak z Roller & Dance.

W ofercie jego wrotkarni jest wszystko, co i u konkurencji. W Roller & Dance ogromną popularnością cieszą się imprezy z okazji komunii. Dużą powierzchnię obiektu w Wadowicach wyposażono dodatkowo w strefę gigantycznych dmuchawców i trampolin, działa także wypożyczalnia strojów karnawałowych i tematycznych dla dzieci.

Oprócz kosztu wybudowania lub wynajęcia wielkiej hali (im niższy obiekt, tym lepiej, ponieważ wyższe pomieszczenie oznacza konieczność wyższej opłaty za ogrzanie zimą), musimy liczyć się też z innymi wydatkami. Podstawowy to zakup na starcie kilkudziesięciu par wrotek, kasków w różnych rozmiarach i ochraniaczy.

– Warto zainwestować w lepszy sprzęt, bo wiadomo, że będzie szybko się zużywał. My zaczynaliśmy od 80 par wrotek, dziś mamy 120 w różnych rozmiarach. Wybraliśmy uznaną na rynku markę i jesteśmy zadowoleni – podkreśla Agnieszka Nowak-Maliszewska z DiscoWrotki.

Alternatywa dla lekcji wf

Kolejna ważna kwestia to bezpieczeństwo bawiących się gości. Tutaj trudno mówić o oszczędnościach, ponieważ wystarczy jeden poważny wypadek z powodu zaniedbania właściciela, aby pojawiła się konieczność... zamknięcia biznesu.

– Każdy element hali musi być dokładnie przemyślany, od podłogi aż po ściany i bandy. Prowizorka mogłaby się okrutnie zemścić – podkreśla Paweł Krzystyniak, właściciel Roller & Dance. Obowiązkowo każdy z gości przed wejściem na salę dostaje do podpisania dokumenty, informujące o zasadach panujących we wrotkarni. Jednym z obowiązkowych zapisów powinna być konieczność jazdy w kasku i ochraniaczach.

– Wypadki się zdarzają, sami byliśmy ich świadkami. Bez dokumentu podpisanego przez gościa w razie wypadku żaden ubezpieczyciel nie wypłaci nam odszkodowania. Mamy wykupioną polisę OC, jak zresztą chyba wszyscy w tej branży – podkreśla Agnieszka Nowak-Maliszewska z DiscoWrotek.

Żaden biznes nie funkcjonuje bez reklamy. Właściciele wrotkarni spotykają się z potencjalnymi klientami na targach tematycznych, wykupują reklamy w lokalnych mediach, prowadzą media społecznościowe.

– Nasza reklama pojawia się m.in. w autobusach miejskich na telewizorach LCD. Jednak najskuteczniejsza jej forma to marketing szeptany. Jedni zadowoleni klienci mówią o nas znajomym, robią sobie zdjęcia, które umieszczają w mediach społecznościowych – mówi Agnieszka Nowak-Maliszewska z DiscoWrotek. – Zainwestowaliśmy także pieniądze w druk mniej więcej 15 tysięcy ulotek, po mieście jeździ auto z przyczepą, na której jest nasza reklama, jesteśmy bardzo aktywni w mediach społecznościowych.

Grupą docelową, o którą zabiegają właściciele wrotkarni, są dzieci.

– Jeździmy po szkołach i rozmawiamy z dyrektorami oraz nauczycielami. Tłumaczymy, dlaczego aktywność fizyczna na wrotkach to świetna alternatywa dla najbardziej leniwych dzieci. Chcielibyśmy, aby u nas odbywały się lekcje WF. Myślę, że więcej dzieci chciałoby w nich uczestniczyć niż obecnie – mówi Paweł Krzystyniak, właściciel Roller & Dance.

Na wrotkach mogą jeździć dzieci już od ok. czwartego roku życia.

– Zanim otworzyliśmy DiscoWrotki już prowadziłam i nadal prowadzę przedszkole oraz firmę animacyjną. Znam więc zarówno oczekiwania, jak i możliwości naszych najmłodszych gości. Kiedy widzę ich zadowolone buzie po tym, jak zdejmują wrotki, wiem, że świetnie się u nas bawili. I że jeszcze nieraz wrócą – mówi Agnieszka Nowak-Maliszewska.

To, co spędza sen właścicielom wrotkarni, to znalezienie jak najlepszej kadry instruktorów.

– W Polsce nadal bardziej popularne są rolki niż wrotki. Przyglądałam się gościom, którzy przyjeżdżali do nas pojeździć. I w ten sposób znalazłam instruktorskie perełki. Wcześniej dawałam ogłoszenia i nikt się nie zgłaszał – przyznaje Agnieszka Nowak-Maliszewska. – Dziś nasza kadra to świetnie zgrany zespół, dzięki któremu nasza wrotkarnia rośnie w siłę. Bez tych ludzi nic sami byśmy nie zrobili ani nie zarobili.

Artykuł został opublikowany w numerze 11-2019 miesięcznika "Własny Biznes FRANCHISING".


Paweł Krzystyniak, właściciel Roller & Dance / "Jeździmy po szkołach i rozmawiamy z dyrektorami oraz nauczycielami. Tłumaczymy, dlaczego aktywność fizyczna na wrotkach to świetna alternatywa dla najbardziej leniwych dzieci. Chcielibyśmy, aby u nas odbywały się lekcje WF".
dziennikarz

POPULARNE NA FORUM

Punkt przesyłek kurierskich

ja poznałem histroie moich dwóch ostatnich paczek wysyłałem radio i mikroskop zapakowane w pudełka zmierzyłem wymiary wpisałem wyliczyło mi za jedna paczke 25zl za...

68 wypowiedzi
ostatnia 22.04.2020
Co sądzicie o myjni bezdotykowej??

No właśnie podobnie jaki Nikola polecam dodatkowe sprzęty, takie jak odkurzacze, np. udoskonalenie w postaci możliwości płatności kartą.... takie niewielu z nas ma przy...

33 wypowiedzi
ostatnia 19.12.2019
Biznes na spółkę z franczyzodawcą

też przyklaskuję pomysłowi z wynajmem w selfstorage, dobrze pomyślane :)

13 wypowiedzi
ostatnia 20.01.2019
Biznes na spółkę z franczyzodawcą

też korzystam z kryspinowskiego magazynu less mess, tzn korzystałem kilka miesięcy temu, bardzo dobra jakośc usługi, jak zajdzie potrzeba to mam sprawdzony magazyn, żeby...

13 wypowiedzi
ostatnia 15.01.2019
Dom starców - biznes przemilczany

Dobry wieczór, czytam Państwa komentarze i skóra mi cierpnie jak pomyślę, że za parę miesięcy będę musiała oddać moją chorą na Alzheimera Mamę do domu seniora....

13 wypowiedzi
ostatnia 05.01.2019
Dom starców - biznes przemilczany

Nie w każdym domu opieki dzieje się źle. Ja mam matkę w ZOLu Dom Rodzinny w Nowym Dworze Mazowieckim i tam nie można się do niczego przyczepić. Starsze osoby mają...

13 wypowiedzi
ostatnia 23.12.2018
Biznes na spółkę z franczyzodawcą

jakmieszkasz w krakowie i po drodze Ci do Kryspinowa to spróbuj Less Mess ;)

13 wypowiedzi
ostatnia 08.12.2018
Przychodnia Medyczna - franczyza

teraz to same apteki i przychodnie, spoleczenstwo sie starzeje

4 wypowiedzi
ostatnia 20.11.2018