W sieci, ale na własne ryzyko / Dzięki przynależności do sieci franczyzowej, licencjobiorca korzysta z rozpoznawalnego logo, wsparcia marketingowego czy rozwiązań logistycznych oferowanych przez operatora sieci. Ale koniec końców, każdy z tych przedsiębiorców działa na własny rachunek.
Piątek
07.12.2018
NSZZ Solidarność chce zabronić małym przedsiębiorcom otwierać swoje sklepy w niedzielę. Poprawki, które związek zamierza wprowadzić do ustawy o zakazie handlu, ucieszą dyskonty i supermarkety. A stracą franczyzobiorcy.
 

Ustawa o zakazie handlu w niedzielę miała chronić interesy małych polskich firm. Tymczasem jej beneficjentem stały się międzynarodowe dyskonty, które mogą sobie pozwolić na ogromne kampanie promocyjne i reklamowe, kształtujące zmiany zwyczajów zakupowych Polaków. W efekcie działania ustawy mały polski przedsiębiorca nie tylko traci na zakazie handlu w niedziele, ale osiąga również mniejsze obroty w piątki i soboty. Na dodatek NSZZ Solidarność złożyła poprawkę do ustawy, która zakłada, że w niedzielę będą mogły być otwarte tylko te sklepy, które są prowadzane przez jednoosobowe firmy i mają indywidualną nazwę. W praktyce oznacza to, że przedsiębiorca, który prowadzi niezrzeszony sklep, będzie mógł handlować, a ten, który przynależy do sieci franczyzowej, już nie. A franczyzowych sklepów spożywczych prowadzonych przez przedsiębiorców i ich rodziny jest w Polsce kilkadziesiąt tysięcy. Jeśli ich właściciele nie będą mogli handlować w niedzielę, stracą jedyny dzień w tygodniu, w którym mieli szansę na wyrównanie szans w konkurencji z zagranicznymi supermarketami i dyskontami. 

Rząd musi się zdecydować, co chce osiągnąć, czy zagwarantować pracownikom wolne niedziele, czy po prostu ograniczyć handel. To pierwsze można osiągnąć poprzez zmianę kodeksu pracy, zapewniając wszystkim pracownikom, bez względu na branże, w których pracują, dwie lub nawet trzy wolne niedziele w miesiącu. Można ich też lepiej wynagradzać za pracę w tym czasie. Nowelizacja ustawy dzieli przedsiębiorców na lepszych i gorszych. Jedni – jak stacje benzynowe – mogą powiększać swoją przestrzeń handlową, a inni – małe rodzinne sklepy – doświadczają coraz dalszych ograniczeń powodujących znaczący spadek przychodów. Szczególnie zdumiewająca jest próba wykluczenia z kręgu przedsiębiorców franczyzobiorców – stwierdza Robert Gwiazdowski z Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Dlaczego Solidarność chce wrzucić franczyzobiorców do jednego worka z najemnymi pracownikami? Zgodnie z istotą franczyzy, franczyzobiorca to przedsiębiorca, odrębny od centrali podmiot gospodarczy, który prowadzi własną firmę pod znaną marką. Licencjobiorca pracuje na własny rachunek, natomiast wsparcie sieci zwiększa jego bezpieczeństwo. Współpraca licencyjna polega na wymianie wzajemnych świadczeń, wynikających z partnerstwa dwóch osobnych podmiotów. Franczyzodawca w ramach umowy o współpracy licencyjnej przekazuje franczyzobiorcy kompleksową wiedzę na temat biznesu, oferuje szkolenia, zapewnia dostęp do towarów i usług po konkurencyjnej cenie oraz możliwość korzystania ze znanej marki, która już od pierwszego dnia daje przewagę. Biznes oparty na wiedzy i doświadczeniu sieci minimalizuje ryzyko błędów licencjobiorcy, przez które mógłby wypaść z rynku. Co więcej, partnerstwo z dużą firmą uwiarygadnia franczyzobiorcę w biznesie i zwiększa możliwości związane z finansowaniem działalności.

Franczyzobiorca ciągle jednak zachowuje odrębność, w całości finansuje biznes, decyduje o rozwoju firmy w ramach standardów sieci, zatrudnia pracowników i płaci podatki. Oznacza to, że pracuje wyłącznie na własny rachunek i osobiście ponosi ryzyko związane z biznesem. Określenie więc, że pracuje na cudzą korzyść, jest sprzeczne z ogólnymi zasadami biznesu na licencji. Proponowane przepisy mogą stanowić zagrożenie dla drobnych podmiotów, osłabić ich kondycję finansową i w konsekwencji wyeliminować z rynku – mówi Arkadiusz Słodkowski, członek zarządu Polskiej Organizacji Franczyzodawców.

Nie mniej zaskoczeni są franczyzodawcy z branży spożywczej.

Z dużym zdziwieniem i zaskoczeniem przyjęliśmy pomysł Solidarności uzupełnienia obowiązującej ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele o zapisy dotyczące franczyzy. Wyjątek dla drobnych przedsiębiorców pojawił się w tej ustawie po to, aby małe sklepy miały większe szanse w konkurowaniu z handlem wielkopowierzchniowym. Już podczas procedowania tej ustawy w Sejmie Solidarność zgłaszała podobne postulaty, jednak zostały one uznane za przejaw dyskryminacji jednej grupy przedsiębiorców i kategorycznie odrzucone. Franczyzobiorcy są bowiem samodzielnymi przedsiębiorcami, jedynie zrzeszonymi w sieci, która zapewnia im wsparcie, m.in. logistyczne czy marketingowe. Dziwi zatem fakt, że dziś, na etapie nowelizacji ustawy, podobne pomysły są zgłaszane ponownie. Wyrażamy nadzieję, że żaden z  posłów nie zgłosi tej, naszym zdaniem nie mającej żadnego uzasadnienia, poprawki w procesie legislacyjnym – komentują przedstawiciele biura prasowego Żabki.

Jan Domański, dyrektor ds. korporacyjnych Grupy Eurocash podkreśla, że sklepy działające w ramach sieci franczyzowej lub partnerskiej, mimo wspólnego logo, należą do wielu, niezależnych przedsiębiorców. Pojedynczy przedsiębiorca prowadzi najczęściej jeden lub kilka sklepów spożywczych. Dzięki przynależności do sieci franczyzowej, korzysta z rozpoznawalnego logo, wsparcia marketingowego czy rozwiązań logistycznych oferowanych przez operatora sieci. Ale koniec końców, każdy z tych przedsiębiorców działa na własny rachunek – to oni są pracodawcą, podatnikiem i oni jako przedsiębiorcy stawiają czoła codziennym ryzykom związanym z prowadzonym biznesem. 

Wprowadzenie w życie zgłoszonej w ostatnim czasie poprawki uderzyłoby bezpośrednio w polskich przedsiębiorców, prowadzących małe, rodzinne firmy. Jako ich partner w codziennym biznesie uważamy, że tak jak dotychczas, każdy właściciel sklepu powinien mieć możliwość podjęcia indywidualnej decyzji, czy w wolny dzień otworzy sklep, stanie osobiście przy kasie i obsłuży konsumentów, czy też zdecyduje się na jego zamknięcie. Ostatnie dwa lata pokazały, że inwestujące w swój rozwój sklepy małoformatowe rosną w siłę i zwiększają sprzedaż. To duże osiągnięcie po latach spadków i tracenia udziałów rynkowych. Jesteśmy zdania, że nie można tego zaprzepaścić, a przyjęcie zgłoszonych rozwiązań wpłynęłoby negatywnie na konkurencyjność i przyszłość niezależnych polskich przedsiębiorców z sektora handlowego – stwierdza Jan Domański, dyrektor ds. korporacyjnych Grupy Eurocash.


Pokaźna grupa / Franczyzowych sklepów spożywczych prowadzonych przez przedsiębiorców i ich rodziny jest w Polsce kilkadziesiąt tysięcy.